| Irillbrieg (01:39): * Irill śnił tymczasem o swym lesie i ukrytej tam chatce. Jednak coś - czy to przeczucie, czy jakiś hałas w karczmie - obudziło go. Mężczyzna przetarł oczy, po czym rozejrzał się po karczmie, jednak ani dotychczasowego towarzysza, ani elfki którą widział ni to we śnie, ni na jawie nie było. Westchnął tylko, po czym wysupłał z sakiewki zapłatę za wino Moiry i zostawił należność na szynkwasie, po czym wyszedł szybko z budynku. Było już zdecydowanie zbyt późno.* |
| Nariella (00:49): *Szybko straciła zainteresowanie nieznajomym, który nie wykazywał zbyt wiele życia. Zamyśliła się i przez dłuższy czas stała oparta o szynkwas. Spoglądała przez karczemne okno, popijając powoli wino. Jej myśli błądziły daleko stąd. Nagle wyprostowała się, kiedy coś jej się przypomniało. Odstawiła pusty kielich na blat i szybkim krokiem wyszła z karczmy.* |
| Nariella (00:16): *Wzrokiem odprowadziła oburzonego jegomościa. Nie poświęciła mu jednak zbyt wiele uwagi, gdyż przed nią pojawił się kielich pełen wina. Uśmiechnęła się z wdzięcznością do właściciela przybytku. Zanurzyła swe usta w szkarłatnym trunku i rozejrzała się po karczmie, przy okazji dyskretnie przyglądając się nieznajomemu mężczyźnie.* |
| Gauntlet (23:57): - Świetnie! Jam jest... * Brudna ścierka uderzyła go w plecy, acz nie wiedział z początku co go trafiło. Rozzłoszczony, chwycił za ścierkę i ciskając w jego stronę wykrzyczał.* - A masz ty dziadu! * Wstał, odwrócił się na pięcie i z zaciśniętymi pięścmi ruszył w kierunku drzwi mijając przy tym elfkę i bez słowa opuścił przybytek.* |
| Karczmarz: Wedle życzenia! *Rzekł i trunek na stole postawił.*
Nariella wino dla Ciebie! |
| Nariella (23:55): *Drzwi karczmy otworzyły się, wpuszczając do środka, wraz ze świeżym powietrzem, elfkę. Cienka, zielona suknia, okalająca jej ciało była w kilku miejscach podarta, zaś we włosy jej, wplątało się kilka listków i cienkich gałązek. Choć w zielonych oczach można było zauważyć zmęczenie, krok jakim skierowała się ku szynkwasowi był pełen energii.* Karczmarzu, nalejże mi wina. *Poprosiła, wysupłując z sakiewki zapłatę za trunek i kładąc ją na blacie.* |
Karczmarz: - Eh, kufel na ziemię rzucają... Co za obyczaje, kto cię takich manier uczył? - Zezłoszczony tym, że ktoś tak brutalnie przerywa jego ciąg wspomnień i upuszcza nieswoje przedmioty narażając na wyszczerbienie, schwycił z kontuaru brudną ścierę i rzucił nią w Gauntleta.
- Z chamami siedzieć nie będę - odwrócił się demonstracyjnie plecami i zdawał się posłuchać tylko próśb o kolejne trunki. W rozmowy z mężczyznami wdawać się już nie miał najmniejszego zamiaru. |
| Irillbrieg (23:39): - Irillbrieg. Jestem Irillbrieg. * rzekł wolno. Spoglądał z ukosa na nieznajomego, nie mając ochoty zawierać z nim jakichś bliższych przyjaźni. Cóż, obracanie się w kręgach paru ledwie osób należało do zwyczajów Iriego. Samo zapoznanie się z kimś nastręczało wiele trudności. Mężczyzna przymknął lekko powieki i odetchnął powoli, zbierając siły do powrotu. Trzeba będzie niedługo wracać na polanę, ponosić drwa w stosy, upolować zwierzynę... Sporo pracy. Ale tymczasem, Ir mógł dać sobie chwilę wytchnienia. Nie patrzył już na towarzysza, bawił się głowicą miecza tkwiącego przy pasie. * |
| Gauntlet (23:32): * Oddał gest przypominający żołnierskie salutowanie tamtej kobiecie i bez pytania usiadł naprzeciw temu drugiemu. Postawił piwo tuż przed sobą. Pochylił się lekko do przodu i splatając ręce ze sobą oparł się łokciami o stół.* - Jak cię zwą? * Jego oczy były zmęczone, ale nadal bardzo czujne. Przemierzył wzrokiem jego posturę, a zaraz po tym jego twarz rozpogodziła się. Poza tym nie zbierało mu się na grzeczności.* |
| Irillbrieg (23:27): * Irillrieg kiwnął tylko głową, po czym pożegnał Moirę gestem. Cóż, podczas ogniska nadrobi się wszystkie braki w opowieściach o hołoblach i sznurowadłowych bimbrach. * - Jeśli o mnie chodzi, to nie mam nic przeciwko... * rzekł spokojnie, opierając się o stół, po czym lekko przekrzywił szyję. Odrobinkę. Aż trzasnęły kręgi. Westchnął lekko i zerknął na karczmarza. Cóż, ten chyba rzeczywiście o bimbrze dużo wiedział. W przybytku gdzie alkohole lały się na lewo i prawo pracował, to i wypada o takich rzeczach wiedzieć. * |